„Przecież to my wybieramy polityków. Jeśli są źli, wystarczy ich zmienić”. Słyszę to bardzo często. I za każdym razem myślę, że to jedno z największych złudzeń naszych czasów. Bo system, w którym żyjemy, nie wisi nad nami. On w dużej mierze jest nami.

Znam politykę od środka
Nie piszę tego zza biurka. Kandydowałem do Sejmu. Pracowałem z parlamentarzystami. Widziałem, jak działają mechanizmy władzy, jak buduje się iluzję i jak łatwo obiecuje się rzeczy, których nie da się zrealizować.
Ale najważniejsza lekcja nie dotyczyła polityków. Dotyczyła nas. System jest odzwierciedleniem świadomości społeczeństwa, które go tworzy i każdego dnia podtrzymuje.
Nie podoba ci się nienawiść w polityce?
To wejdź w komentarze pod dowolnym kontrowersyjnym materiałem. Choćby pod moim filmem z Kalabrii.
Zobacz, ile tam jadu. Ile pogardy. Ile ludzi uzurpuje sobie prawo, by oceniać drugiego człowieka, poniżać go i stawiać się ponad nim.
A teraz zadaj sobie jedno pytanie: skąd mają się wziąć uczciwi, mądrzy i pełni szacunku przywódcy, jeśli sami karmimy się pogardą, nienawiścią i poczuciem wyższości?
Politycy nie spadają z nieba. Wyrastają z tego samego społeczeństwa co my. Z tych samych domów, szkół, rozmów przy stole i tych samych komentarzy.
Nasza zbiorowa sprzeczność
Chcemy pokoju, a nosimy w sobie wojnę.
Chcemy sprawiedliwości, a sami osądzamy innych.
Chcemy szacunku, a nie potrafimy uszanować człowieka, który myśli inaczej.
To jest nasza zbiorowa sprzeczność. Ciągle chcemy zmieniać świat na zewnątrz, nie zmieniając niczego w sobie. A nie zbudujemy świata opartego na miłości, jeśli jego fundamentem będzie nienawiść i poczucie lepszości od drugiego człowieka.
Silniejszy karmi słabszego, a nie nim gardzi
W naukach, z których czerpię, jedną z osi jest zasada: silniejszy karmi słabszego. Prawdziwa siła nie poniża. Podtrzymuje życie.
Komentarz pełen pogardy to nie siła. To słabość, która udaje siłę. Człowiek spokojny wewnętrznie nie potrzebuje deptać innych, żeby poczuć się kimś.
Gdzie naprawdę zaczyna się zmiana
Prawdziwa zmiana nie zaczyna się przy urnie wyborczej. Zaczyna się w człowieku. W jego świadomości. W jego sumieniu. W sposobie, w jaki traktuje drugiego człowieka, także tego, z którym się nie zgadza.
Dopóki nie zmienimy tego, co nosimy w sobie, będziemy wciąż odtwarzać ten sam świat. Tylko z innymi twarzami u władzy.
Lustro na dziś: trzy pytania
- Kiedy ostatnio napisałem lub powiedziałem coś, czego nie powiedziałbym temu człowiekowi prosto w oczy?
- Kogo dziś osądzam, zamiast spróbować go zrozumieć?
- Co mogę zrobić jutro, żeby w moim małym świecie było odrobinę więcej pokoju?
Nie chodzi o to, by od razu być idealnym. Chodzi o to, by zobaczyć siebie uczciwie. Od tego zaczyna się każda droga.
Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył, zatrzymaj się przy nim na chwilę. O odpowiedzialności, pokojowości i powrocie do siebie rozmawiam w podcaście „Człowiek w Drodze”. Posłuchaj i zostań z nami w drodze. A jeśli chcesz, podziel się tym wpisem z kimś, komu może być potrzebny. Bez hejtu. Z szacunkiem.
