A jeśli to nie świat jest problemem?
To pytanie może być niewygodne. Ale czasem właśnie niewygodne pytanie zatrzymuje człowieka na tyle głęboko, że zaczyna słyszeć siebie.
Zatrzymaj się na chwilę.
Nie przewijaj dalej. Nie sprawdzaj telefonu. Nie odpowiadaj jeszcze na żadną wiadomość.
Po prostu zatrzymaj się na moment i odpowiedz sobie szczerze:
Większość ludzi odpowie odruchowo: „oczywiście, że tak”.
Ale czy na pewno?
Budzik. Praca. Telefon. Powiadomienia. Zakupy. Obowiązki. Kolejne wiadomości. Kolejne problemy. Kolejne rzeczy do załatwienia.
Dzień za dniem. Tydzień za tygodniem. Rok za rokiem.
Aż pewnego dnia człowiek orientuje się, że od bardzo dawna nie zapytał samego siebie, czy jeszcze idzie własną drogą, czy tylko reaguje na to, co świat mu podsuwa.
Świat walczy o Twoją uwagę
Nigdy wcześniej człowiek nie był tak mocno otoczony informacjami.
Wojny. Konflikty. Kryzysy. Prognozy. Alarmy. Komentarze. Opinie. Reklamy. Obietnice. Strach.
Każdy chce czegoś od Twojej uwagi. Każdy chce, abyś poświęcił mu choć kilka minut swojego życia.
A uwaga jest czymś znacznie cenniejszym niż pieniądze.
Pieniądze można zarobić ponownie. Utraconej godziny życia nie odzyskasz już nigdy.
Największa iluzja
Być może największą iluzją nie są media, polityka ani reklamy.
Być może największą iluzją jest przekonanie, że jeszcze zdążymy zająć się sobą później.
Jeszcze nie teraz. Jeszcze tylko ten projekt. Jeszcze tylko ten kredyt. Jeszcze tylko ten remont. Jeszcze tylko ten zakup. Jeszcze tylko ten problem.
A potem okazuje się, że minęły kolejne lata.
I nadal nie było czasu usiąść w ciszy i zapytać siebie:
Kim jestem? Co naprawdę daje mi radość? Czy podoba mi się życie, które prowadzę?
Strach jest złym przewodnikiem
Człowiek pod wpływem strachu bardzo rzadko podejmuje dobre decyzje.
Strach przyspiesza. Pogania. Nakazuje działać natychmiast.
Każe kupować. Każe walczyć. Każe gromadzić. Każe udowadniać swoją wartość. Każe porównywać się z innymi. Każe szukać zagrożeń nawet tam, gdzie ich nie ma.
A kiedy człowiek żyje w ciągłym napięciu, przestaje zauważać to, co naprawdę ważne.
Relacje. Przyjaźń. Spokój. Bliskość. Wdzięczność. Zwykłe chwile.
Te małe rzeczy, które często okazują się największym bogactwem.
Kiedy ostatni raz byłeś sam ze sobą?
Nie z telefonem. Nie z telewizorem. Nie z internetem. Nie z kolejnym filmem. Nie z kolejnym problemem.
Sam ze sobą.
Bez pośpiechu. Bez oczekiwań. Bez planowania. Bez konieczności udowadniania czegokolwiek.
Może właśnie tam znajduje się odpowiedź, której szukasz.
Może właśnie tam znajduje się spokój, którego tak wielu ludzi próbuje szukać na zewnątrz.
Największą siłą nie zawsze jest walka
Żyjemy w czasach, które zachęcają do walki.
Walki o rację. Walki o uwagę. Walki o sukces. Walki o pozycję. Walki o to, by być kimś.
A może największą siłą człowieka nie jest walka.
Może największą siłą jest spokój.
Spokój, który nie zależy od wiadomości. Spokój, który nie zależy od stanu konta. Spokój, który nie zależy od opinii innych ludzi.
Spokój wynikający z tego, że człowiek zna siebie i potrafi być ze sobą.
Kilka pytań na dziś
- Czy moje życie naprawdę mnie cieszy?
- Czy mam czas dla siebie?
- Czy moje decyzje wynikają ze spokoju czy ze strachu?
- Czy potrafię usiedzieć 15 minut w ciszy?
- Czy żyję, czy tylko reaguję?
Nie musisz odpowiadać nikomu.
Odpowiedz tylko sobie.
Być może odpowiedzi na te pytania są ważniejsze niż kolejna wiadomość, kolejny komentarz czy kolejna sensacja dnia.
A Ty?
Co najbardziej zabiera dziś Twój spokój?
Jakie myśli najczęściej wracają do Ciebie wieczorem?
Czy zdarzyło Ci się zauważyć, że żyjesz bardziej problemami świata niż własnym życiem?
Podziel się swoją refleksją w komentarzu. Być może Twoje doświadczenie pomoże komuś innemu zatrzymać się choć na chwilę.
Posłuchaj pełnej rozmowy
Artykuł powstał jako refleksja inspirowana rozmową z cyklu „Człowiek w Drodze”.
Zachować spokój w czasie globalnego niepokoju – Podcast Człowiek w Drodze #4
Obejrzyj rozmowę Kanał Człowiek w DrodzeCzasami jedna rozmowa może pozostawić więcej pytań niż tysiące codziennych wiadomości. I być może właśnie od tych pytań zaczyna się prawdziwa droga do siebie.

Bardzo treściwy wpis, tak nie wiele trzeba, żeby żyć w spokoju, zakończyć pośpiech, wsłuchać się w siebie i życie daje odpowiedź dokąd zmierzam.
Dziękuję.
Dziękuję Ci, Genowefo, za te słowa.
Każdy człowiek, któremu udało się odnaleźć więcej spokoju, dostrzegać piękno w prostych chwilach życia i usłyszeć samego siebie – tego siebie z serca, staje się świadectwem, że jest to możliwe mimo pędu świata. A skoro choć jednemu z nas się udało, oznacza to, że taka droga jest dostępna dla każdego Człowieka.
Polecam aby się zatrzymac i zastanowić!
To ważne, Beato, co napisałaś.
Samo zatrzymanie jest już pierwszym sukcesem. Daje Człowiekowi przestrzeń, aby mógł rozejrzeć się wokół siebie i zajrzeć także do swojego wnętrza.
Podobnie jest podczas jazdy samochodem. Pędząc autostradą, nie widzimy tego, co znajduje się blisko nas — nasze oczy nie są w stanie tego uchwycić przy takiej prędkości, a na to, co daleko, nie możemy patrzeć, bo musimy być skupieni na drodze. Trzeba więc zrezygnować z adrenaliny szybkiej jazdy i na chwilę zdjąć nogę z gazu.
Wtedy samochód zwalnia i nagle okazuje się, że miejsce, w którym jesteśmy, jest piękne. Nie trzeba już gnać za kolejnym oczekiwaniem ani obietnicą lepszego życia gdzieś daleko na zewnątrz nas.
Dziękuję za Twój komentarz – krótki, ale wymowny.
Ciekawe pytanie, czy moje decyzje wynikają z niepokoju/strachu czy ze spokoju/harmonii? 🙂 : ) 🙂
Kiedy ćwiczyłam tai chi i taniec hawajski, różne formy medytacji, to rzeczywiście miałam w sobie więcej spokoju i podejmowałam lepsze decyzje. Kiedy zanika trener/instruktor (z różnych życiowych powodów), utrudnia to praktykowanie spokoju i wyciszenia… Nie wystarczy zachować spokój na zewnątrz… Ten wewnętrzny niepokój zabiera nam dobre myśli i dobry sen, a bez tego wlewa się jeszcze więcej wew. irytacji i więcej niepokoju…Bezsenność… Tylko trening czyni mistrza, ale gdy trenowanie staje się mozolne, to spada motywacja… 'Kto pokaże nam SZCZĘŚCIE?’ Ps4,7 „Gdzież się podziało to, co nazywaliście swoim SZCZĘŚCIEM?” Ga4,15
Dziękuje Anno za podzielenie się Twoim doświadczeniem,
relacje międzyludzkie są czymś pięknym, nauczyciele, trenerzy i inspiratorzy są często potrzebni, żeby dać nam przysłowiowego kopa na start. Ten kopniak jest jednak bardziej dla naszego rozumku i ego – bo one żyją światem zewnętrznym i stamtąd czerpią inspiracje.
Jednakże te najprawdziwsze inspiracje, te plany które zawsze się zrealizują są tymi jakie pochodzą z naszego baaaaaardzo głębokiego wnętrza, od Naszej Duszy – gdy realizujemy jej plan dojdzie on do skutku – i nie potrzeba niczyjej aprobaty ani wsparcia – dostajemy moc i motywacje jakiej nie da się powstrzymać żadną siłą. Dzieją się piękne rzeczy przy jednoczesnym pełnym spokoju wewnątrz i na zewnętrz.