Czy potrafisz przez 30 minut po prostu być ze sobą?
Bez telefonu.
Bez muzyki.
Bez książki.
Bez rozmowy.
Bez planowania.
Bez pracy nad sobą.
Po prostu usiąść i nic nie robić.
Brzmi banalnie?
Spróbuj.
Dla wielu osób właśnie wtedy zaczyna się najtrudniejsza część.

Całe życie uczymy się robić
Od dziecka jesteśmy uczeni działania.
Trzeba się uczyć.
Trzeba pracować.
Trzeba coś osiągnąć.
Trzeba wykorzystać czas.
Trzeba być produktywnym.
Kiedy przestajemy coś robić, bardzo szybko może pojawić się niepokój.
„Marnuję czas”.
„Powinienem coś zrobić”.
„Jeszcze tylko sprawdzę telefon”.
„Muszę odpisać”.
„Trzeba ogarnąć dom”.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się praktyka.
Nie chodzi bowiem o lenistwo.
Chodzi o świadomą decyzję, że przez chwilę przestaję uciekać od siebie w działanie.
30 minut dla siebie
W spotkaniach „Duchowość bez barier” ta praktyka została sprowadzona do niezwykle prostej formy:
każdego dnia około 30 minut świadomego nierobienia niczego.
Nie chodzi o sen.
Nie chodzi również o medytację wykonywaną po to, żeby uzyskać określony stan, wynik czy doświadczenie.
Nie musisz niczego wizualizować.
Nie musisz kontrolować oddechu.
Nie musisz „podnosić wibracji”.
Masz po prostu zostać ze sobą.
W nauczaniu, z którego wyrasta ta praktyka, jej istotą jest danie fizyczności spokoju i odcięcie się na chwilę od ciągłego bodźcowania siebie działaniem.
Jak wykonać tę praktykę?
Znajdź miejsce, w którym przez około pół godziny nikt nie będzie od Ciebie niczego chciał.
Odłóż telefon.
Nie włączaj muzyki ani podcastu.
Usiądź albo połóż się wygodnie, ale nie po to, żeby zasnąć.
I przez 30 minut:
niczego nie naprawiaj.
Nie próbuj stać się spokojniejszy.
Nie rozwiązuj swoich problemów.
Nie analizuj relacji.
Nie układaj planu na jutro.
Jeśli pojawiają się myśli, nie walcz z nimi.
Pozwól im przychodzić i odchodzić.
Najważniejsze pytanie brzmi:
Czy potrafię być teraz tylko ze sobą?
Na mojej drodze nauk u Mateusza Kurnickiego pojawiło się bardzo proste rozróżnienie: jeżeli siedząc samemu wciąż jesteśmy pochłonięci tym, co będzie jutro, co trzeba zrobić albo co powiedział ktoś inny, to fizycznie jesteśmy sami, ale nasza uwaga nadal znajduje się wszędzie poza nami.
Na początku może wcale nie być przyjemnie
To ważne.
Nie oczekuj, że pierwsza praktyka przyniesie błogość, ciszę i poczucie jedności ze światem.
Może być dokładnie odwrotnie.
Podczas jednego ze spotkań osoba wykonująca tę praktykę opisywała pierwsze doświadczenie jako wręcz szok dla organizmu i umysłu. Pojawiło się bardzo silne poczucie bezruchu, przy jednoczesnym głębokim spokoju gdzieś pod powierzchnią reakcji umysłu.
To pokazuje coś ważnego.
Człowiek przyzwyczajony do ciągłego bodźcowania może odkryć, że cisza nie jest dla niego naturalna.
Nie dlatego, że z ciszą jest coś nie tak.
Tylko dlatego, że przez lata niemal nigdy naprawdę w niej nie przebywał.
Kiedy przestajesz biec, zaczynasz zauważać
Podczas kolejnych praktyk mogą pojawić się zupełnie inne obserwacje.
Możesz mocniej poczuć ciało.
Napięcie w karku.
Ciężar w brzuchu.
Zmęczenie.
Dawno zapomniany dyskomfort.
Emocję, którą wcześniej przykrywałeś pracą.
Potrzebę płaczu.
Albo przeciwnie – ogromną ulgę.
W relacjach ludzi praktykujących tę praktykę pojawia się doświadczenie, że im głębszy stawał się bezruch, tym wyraźniej ciało zaczynało zwracać uwagę na miejsca napięcia i wcześniejsze dolegliwości.
Nie oznacza to, że każdy będzie przeżywał to samo.
Nie chodzi też o diagnozowanie każdego odczucia jako „procesu duchowego”.
Jeżeli pojawia się niepokojący lub utrzymujący się objaw fizyczny, warto skonsultować go ze specjalistą.
Istotą tej praktyki jest przede wszystkim obserwacja.
Zauważenie tego, czego wcześniej nie było słychać, ponieważ cały czas zagłuszaliśmy siebie kolejnym bodźcem.
Największy problem: ucieczka
Czasem wydaje nam się, że uciekamy od trudnych rzeczy tylko wtedy, gdy sięgamy po alkohol, jedzenie albo inne oczywiste formy zagłuszania siebie.
Ale ucieczką może być również nieustanna praca.
Telefon.
Internet.
Sport.
Rozwój osobisty.
A nawet duchowość.
Można przez całe życie „pracować nad sobą”, żeby ani przez chwilę naprawdę ze sobą nie pobyć.
Dlatego ta praktyka jest tak prosta i jednocześnie bezlitosna.
Nie masz za czym się schować.
Zostajesz Ty.
Co może zacząć się zmieniać?
W doświadczeniach opisanych podczas spotkań pojawiał się z czasem większy spokój w zwykłym życiu i mniejsza reaktywność na rzeczy, które wcześniej szybko wyprowadzały człowieka z równowagi.
I właśnie tutaj zaczynam widzieć prawdziwy sens tej praktyki.
Nie chodzi o to, żeby przez pół godziny być spokojnym.
Chodzi o to, żeby z czasem ten spokój zaczął wychodzić razem z Tobą z pokoju.
Żebyś inaczej reagował na człowieka, który Cię zdenerwował.
Na problem.
Na zmianę planów.
Na własną emocję.
Na swoje ciało.
Na ciszę.
Rozwój duchowy nie musi zaczynać się od wielkich rzeczy
Często szukamy skomplikowanych praktyk, rytuałów, książek i kolejnych nauczycieli.
A być może pierwsze pytanie powinno być znacznie prostsze:
Czy ja w ogóle potrafię być ze sobą?
Bo jeżeli nie potrafię wytrzymać 30 minut bez zewnętrznego bodźca, trudno mówić o głębokim poznaniu siebie.
Dlatego traktuję tę praktykę jako bardzo dobry wstęp do rozwoju duchowego.
Nie dlatego, że wydarzy się coś magicznego.
Ale dlatego, że zaczynasz zauważać.
Ciało.
Myśli.
Emocje.
Napięcie.
Potrzebę ucieczki.
I przestrzeń znajdującą się pod tym wszystkim.
Praktyka na najbliższe 7 dni
Przez siedem kolejnych dni znajdź dla siebie 30 minut.
Nie rób nic.
Nie oceniaj, czy robisz to dobrze.
Nie szukaj efektu.
Po zakończeniu możesz zadać sobie tylko trzy pytania:
Co działo się z moim ciałem?
Dokąd cały czas chciał uciekać mój umysł?
Czy choć przez chwilę dobrze było mi po prostu ze sobą?
Nie musisz od razu znać odpowiedzi.
Sama obserwacja jest początkiem.
Bo być może rozwój duchowy nie zaczyna się wtedy, kiedy dowiadujesz się czegoś nowego o świecie.
Być może zaczyna się wtedy, kiedy po raz pierwszy od bardzo dawna przestajesz od siebie uciekać.
„Każdy człowiek powinien umieć czerpać radość z samego bycia ze sobą.”
To jedno z najprostszych zdań w tej praktyce.
I być może jedno z najtrudniejszych do naprawdę przeżycia.
MedycynaDuszy.eu
Człowiek w drodze do siebie.
