Przypowieść o prezencie, którego nie musisz brać

Jest taka bardzo mądra przypowieść.

„Jeśli ktoś przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy należy ten prezent?” – zapytał mistrz.
„Do darczyńcy” – odpowiedzieli uczniowie.
„To samo dotyczy zawiści, złości i obelg” – rzekł nauczyciel.
„Jeśli nie są przyjęte, pozostają własnością osoby, która nosi je w sobie.”

To nie jest poezja. To jest instrukcja obsługi świadomości.

Gdzie tak naprawdę powstaje konflikt

Człowiek rzadko cierpi przez to, co ktoś zrobił.
Człowiek cierpi przez to, co przyjął do środka.

Obelga sama w sobie nie rani.
Rani dopiero wtedy, gdy:

  • uznasz ją za prawdę,
  • weźmiesz ją na siebie,
  • pozwolisz, by zamieszkała w twoim ciele i emocjach.

W tym momencie cudza złość staje się twoim ciężarem.
A to już nie jest przypadek – to jest decyzja.

Prawo odpowiedzialności energetycznej

Każda emocja jest nośnikiem pola.
Jeśli ją przyjmiesz – zaczyna działać w tobie:
napina ciało, zaburza oddech, mąci myśli, rozstraja serce.

Jeśli nie przyjmiesz:

  • nie walczysz,
  • nie tłumaczysz się,
  • nie oddajesz.

Po prostu nie bierzesz.

I wtedy ta emocja:

  • nie ma gdzie się zakotwiczyć,
  • nie znajduje rezonansu,
  • wraca do nadawcy.

Bez agresji. Bez „wygranej”. W ciszy.

Dojrzałość nie polega na obronie

Dojrzałość polega na tym, że:

  • nie musisz reagować na wszystko,
  • nie musisz udowadniać swojej racji,
  • nie musisz nosić cudzych stanów w swoim wnętrzu.

Człowiek stabilny wewnętrznie nie jest celem dla cudzej złości.
Bo złość potrzebuje zgody, żeby wejść.

Praktyka na co dzień

Następnym razem, gdy ktoś:

  • podnosi głos,
  • prowokuje,
  • obrzuca słowami,

zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:

Czy ja naprawdę chcę wziąć ten prezent do środka?

Jeśli odpowiedź brzmi „nie” –
to po prostu odłóż go na ziemię.

Niech zostanie tam, gdzie powstał.

Cisza jest najsilniejszą odpowiedzią

Nie wszystko trzeba komentować.
Nie wszystko trzeba przeżywać.
Nie wszystko jest twoje.

Czasem największą wolnością jest to,
że nic nie bierzesz.

I idziesz dalej – lekki.

2 komentarze do “Przypowieść o prezencie, którego nie musisz brać”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
0