Wszystko zaczęło się w 2003 roku…

Miałem osiemnaście lat kiedy musiałem szybko stać się dorosły i potrafić opiekować się chorą na złośliwy nowotwór mamą. Wtedy musiałem nauczyć się podawać wlewy, morfinę oraz wszystko to co jest związane z opieką paliatywną, ponieważ medycyna akademicka rozłożyła ręce. Rok później mama zmarła na moich rękach. A ja młody chłopak pozostałem ze świeżo ukończoną szkołą i światem który stał mi otworem.
Postanowiłem wyjechać do południe Włoch.
Pracowałem już wówczas na etacie by wspierać rodzinny budżet, ale postanowiłem dwa tygodnie urlopu wykorzystać właśnie na tzw. reset. Południe wydawało się odpowiednim miejscem do takiego „przewietrzenia” umysłu, a trafiła się akurat praca przy zbiorach pomidorów.
Zostałem na Calabrii pięć lat, ale przy zbiorach pomidorów nigdy nie pracowałem. Trafiłem do typowego Kalabryjskiego miasteczka – Belvedere di Spinello, znalazłem zatrudnienie w firmie rodziny Portaro.
Ta azienda była podzielona na dwie gałęzie, odpowiednio prowadzone przez troje braci Portaro i ich synów. Część firmy zajmowała się kultywowaniem ogromych Kalabryjskich terenów i uprawą drzew oliwnych, pozostała zajmowała się przetwarzaniem oliwy na olej tradycyjnymi metodami, skupem oliwy od rolników oraz jego rozlewaniem i dystrybucją.
Przez pięć lat byłem nieprzerwanie częścią tego prężnie rozwijającego się, jak na Kalabryjskie warunki zespołu. Zbierając ogromne doświadczenie w zakresie podejścia do ziemi oraz do jej owoców, a także walorów prawdziwej oliwy. Obserwowałem jak wpływa ona na moje zdrowie a także barwę skóry (kiedyś byłem blady jak papier).
Stąd też zrodził się pomysł na sprowadzanie wyrobów pełnych słońca z włoskiego południa, od ludzi których znam osobiście i wiem ile dla nich znaczy jakość i czystość ich wyrobów.
Po pięciu latach postanowiłem wrócić do Polski, pozostając z rodziną Portaro w pokojowości i stałym kontakcie. Po powrocie do „domu” wróciłem do zawodu czyli do cukiernictwa (tak, jestem też cukiernikiem ;). Ale czułem że to nie jest moje powołanie i miejsce na ziemi, dusiłem się.
Narodziny mojej pierwszej córki i sytuacja okołoporodowa, skierowały mnie w stronę medycyny naturalnej. Po pierwszych dziesięciu dniach życia na intensywnej terapii zamanifestowała ona wolę życia. Okazało się że mózg jest zniszczony. Poprzez nieinwazyjne metody, korzystając z naturalnych sposobów przywracania zdrowia oraz determinacji, mózg udało się odbudować, nie pozostawiając śladów uszkodzeń.
Odnalazłem swoją drogę.
Postanowiłem rozpocząć studia w zawodzie naturopata u prof. Jana Mackiewicza w Warszawie. Studia ukończyłem egzaminem państwowym w Izbie Rzemieślniczej w Katowicach, z rąk „starej gwardii” Naturopatii. Miałem zaszczyt poznać, zobaczyć jak pracują i jakimi metodami, takie legendy i twórcy zawodu naturopata w Polsce jak: dr Zygmunt Bronz, prof. Zdzisław Hudak, prof. Jerzy Strączyński, Władysław Batkiewicz, Grzegorz Gozdur i wielu innych wyśmienitych twórców zawodu naturopata w Polsce.
Widząc jak wygląda system, zwłaszcza ten medyczny (nie sposoby leczenia lecz system) zaangażowałem się w budowanie świadomości społecznej. Stałem się jednym z najbardziej zaangażowanych aktywistów w przestrzeni międzynarodowej, zabiegając o prawo wyboru w kwestii szczepień, wyboru sposobu leczenia oraz praw człowieka. Wraz z działaczami z Argentyny, Hiszpanii i Włoch stworzyłem miedzynarodową grupę International Revolution For Choice.
Byłem także wieloletnim członkiem zarządu stowarzyszenia STOP NOP, współorganizatorem największych Europejskich protestów przeciwko przymusowi szczepień oraz przeciwko segregacji sanitarnej. Współtworzyłem parlamentarny zespół ds. bezpieczeństwa szczepień dzieci i dorosłych. Który zapraszał lekarzy i naukowców którzy całe życie zajmowali się analizą, bezpieczeństwem oraz skutecznością szczepień oraz chorobami zakaźnymi. Byłem także asystentem posła Grzegorza Brauna by móc w sądach wspierać rodziny. Współpracowałem z Children’s Health Defense – Roberta Kennedy Jr.
Po wieloletniej działalności aktywistycznej, zrozumiałem że ognia ogniem się nie zgasi i przestałem grać w systemową grę.
Poszedłem inną drogą.
Po ukończeniu studiów w zawodzie naturopata wstąpiłem do Kościoła Naturalnego w którym zostałem powołany do godności Duchownego. Podczas nauk Instytutu Sacrum zgłębiam wiedzę z zakresu medycyny klasztorej, duchowości i godności człowieka a także technologii plazmy – nauczany przez naczelną Kościoła Hanii oraz Mateusza Kurnickiego. Jestem reprezentantem pokojowości i dostojnikiem własnej duszy. Z grupą pasjonatów rozwoju człowieka tworzymy także projekt Świat Plazmy, dokonując realnych zmian w tym chorym świecie, dając człowiekowi narzędzia i zrozumienie tego kim jesteśmy i że mamy ogromną moc we własnym wnętrzu, wystarczy zrozumieć procesy tworzące wszytko a przede wszystkim podstawowe prawo funkcjonujące we wszechświecie – PRAWO ETOSU POKOJOWOŚCI. Mam na swoim koncie wiele sukcesów we wsparciu w przywracaniu do zdrowia ludzi, kierując ich w odpowiedni sposób, zarówno w przestrzeni fizyczności jak i duchowej.
Ktoś niedawno powiedział mi:
„Piotrek, nie wierzę ci, przecież ty pączki smażyłeś.”
Tak, to prawda. Ale nigdy nie przestałem się rozwijać. Nigdy nie przestałem szukać prawdy i własnej drogi. I nigdy nie przestanę służyć drugiemu człowiekowi, idąc ciągle do przodu, nie oglądając się przez ramię. A bywało różnie, rzadko kiedy kolorowo 🙂








































